czwartek, 31 lipca 2014

Sue łapie się za głowę.

Jestem ciekawa czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. Mam masę pomysłów na siebie i swój nowy lifestyle, haha. Zastanawiam się czy nie kontynuować Eozyny i nie zrobić z niej małego food diary, którym ongiś była -taki był przecież główny cel bloga, zanim się stoczyłam. Czy nie 'poszerzyć' Solkejka o trochę aktywności fizycznej, zmian w diecie i pozytywnego nastawienia. Tylko czy ciasteczka i dupoposzerzacze nie stracą wtedy swojego słodkiego uroku? A może założyć kolejenego tumblra i tam się produkować?
Jestem pełna sprzeczności!
Help!

piątek, 31 stycznia 2014

Czego chcemy od życia?

Poczułyście kiedyś matczyny instynkt? Mimo waszego młodego wieku (cholercia, bo ja miewam takie prześwity od 16 roku życia. I sądzę, ze wcale nie ma to związku z historią mojej rodziny)
A może ja po prostu próbuję zająć umysł miłością inną niż cielesną, do płci przeciwnej, która ni chuja mi nie wychodzi (chcąc, nie chcąc otwieram serce przed skurwielami i łamaczami sezamów)
Leżąc wczoraj w łóżku, kuląc się z zimna i nie mogąc zasnąć, zaczęłam myśleć o swojej przyszłości (nie zabrakło w niej marzeń o wygranej w totka, skończeniu studiów, układaniu mebli we własnej dużej sypialni na poddaszu.. i malowaniu pokoju dziecka. Nie zabrakło też mnie z wielkim, wybałuszonym bebzonem - uśmiechniętej delikatnie na samą myśl, że to dziecko będzie miało wspaniałe dzieciństwo, że nie usunie go mimowolnie z pamięci, jak zrobiła to jego matka i teraz cholernie żałuje)
To tak jakbym wszystkie swoje krzywdy chciała cofnąć i naprawić, przelewając ich pozytywną wersję, odmienny los w życie drugiego człowieka. I wierzę, że trzeba zrobić to od podstaw, od pierwszego oddechu. Stąd moje nieustanne odbieganie w przyszłość (choć tak niedaleką.. 8-10 lat?)

Czego chcemy od życia? To pytanie zadaję sobie nieustannie.

  • Idealnej sylwetki
  • Szybkiego metabolizmu ;]
  • Dobrej pracy, a raczej płacy
  • Zero stresu związanego z sytuacją materialną
  • MIŁOŚCI, tej prawdziwej, tej jedynej
  • Poczucia bezpieczeństwa
  • Poczucia więzi rodzinnych
  • Ciepła
  • Uśmiechu, nie tylko na własnych twarzach. Tak właściwie to głównie na twarzach innych.


Zauważyliście? Zaczęłam wymieniać w kolejności
1)  to co widać
2)  to czego nie widać
3)  to co widać dzięki temu czego nie widać

Bo niestety, taki jest brutalny świat, że aby zmieniać swoje życie i życie innych potrzebna jest samoakceptacja, która płynie z różnych dziedzin bytu. Dla jednych są to dziedziny finansowe, dla innych wizualne. Ale tak czy siak potrzebujemy ich (choć to takie egoistyczne i samolubne) by móc przełamać pewne bariery i dostrzec prawdziwe piękno. To, którego JESZCZE nie widać. I naszym celem jest to uwydatnić.

''Liczy się to co w środku'' w końcu nabiera sensu. Nie jest to już głupia paplanina, tekst życiowy mamy M., odpowiedź modelek podczas wywiadów po zakończonym konkursie. Oczywiście, że to liczy się najbardziej. Ale nikt nie będzie się z tym liczył, jeżeli nie pokażemy naszych ''wnętrzności'' otoczeniu! Nikt nie zauważy naszego naturalnego daru, jeżeli będziemy to tłamsić w sobie.
Pokaż światu jaka jesteś.
Zacznij pomału.
Zapisuj zmiany jakie zaszły w Twoim życiu dzięki otwarciu się na innych.
Do dzieła!


Taki tam, wpis motywacyjny. Za przekleństwa przepraszam, to z nadmiaru emocji.
Cholercia, chyba muszę napić się kawy.


piątek, 4 stycznia 2013

Coś o maśle orzechowym i ruchu obrotowym Ziemi.

Mam coś dla was, bzikniętych na punkcie masła orzechowego śniadniowych bloggerek.  :*

Też byłam bziknięta.
Ale jakoś dziwnie zerwałam z tym nałogiem.



Ale FAZA

środa, 2 stycznia 2013

czwartek, 27 grudnia 2012

.

Wiecie jak to jest czekać z niecierpliwością na wieczór? Na drobne światełka w ciemnościach pokoju, zapach świeżej pościeli, słuchawki. Wszystko by oddać się muzyce i marzeniom. Na całą noc.

Ja wiem.
Już się doczekałam.


..

Koniec tego dobrego.
Teraz będzie lepiej.
Dowartościowuję się teraz.







niedziela, 23 grudnia 2012

.

Nie będzie tłumaczenia.
Miałam wczoraj 2594146769815454618 sentencji na bloga. Musiałam na siłę powstrzymywać się od dodawania postów co pół minuty. Zdrapałam lakier z czterech paznokci. Połamałam pięć. Podrapałam się. Zasnęłam przed piątą. Z jakimiś psychotropowymi melodiami w słuchawkach. Obudził mnie wrzask pomieszany ze świątecznymi piosenkami i głosem jakiejś blondynki z Radia ZET.
Chciałam komuś sprzedać prezent glaniaczwmordę, ale nie bardzo miałam komu.

Nie chcę tych Świąt. Bo nie czuję się jak człowiek.

sobota, 22 grudnia 2012

trololoo

Dlaczego jak nie mam pomysłu na nagłówek to piszę ,,trolololo?''
Dlaczego czasami piszę takie bzdury?
Dlaczego czasami...
blog odbiera mi prywatność i nie czuję się tak swobodnie.. jak powinnam?
Alkoholizacja.


Zżyma się często (też mi męstwo) jeden z drugim
na tę epokę, powiedzcie jak jej dosyć można mieć,
gdzie spojrzeć krew i klęski żywiołowe (ciekawe co dziś, klecho, powiesz)
i wszędzie śmierć zagląda w oczy,
no żeby tak psioczyć, tak wybrzydzać, to przecież wszystko palce lizać,
zwłaszcza wieczorem przed telewizorem.

Na wytartych schodach, pod niebem starym jak słońce
stoję - popołudnie gorące pulsuje;
tak się zaczyna każda misja,
znaleźć człowieka, swoją przystań,
urządzić po swojemu fragment świata,
zbratać się z nim (tak czyń)
i nie żałować słowa dobrego,
mądrego słowa, po drogach wędrować,
zrobić co tylko się da, aż się dopełni czas.

środa, 19 grudnia 2012

A to A.

Can I take You a photo?
Can I shoot you?

Gdy czuję zbliżającego się doła otwieram folder Youcam. I dziękuję Bogu, że Cię mam..

Wiesz A? Czasami myślę, że te kilometry między nami nas ratują. Gdyby nie one, to całe Needles wybuchłyby od natężenia śmiechu, fali pogo, nocnych szeptów i zapachu czekolady. Musiałybyśmy uciekać. 
Z drugiej strony.. Bez wahania poświęciłabym całe przedmieścia, parę ciemnych godzin. Żeby powiedzieć czestań.





O, poranna owsianka. Jednak coś jem.

wtorek, 18 grudnia 2012

Wielokropek

Jak rozgrzać zlodowaciały organizm? Kołderka, kawka, czekolada. Mało dietetycznie...
Skoro samoakceptacja jest taka ważna, bez niej nie możemy wymagać od innych sympatii, miłości.. To muszę zaakceptować siebie w czerwonym poranniku, chaosem na głowie i laptopem na brzuchu. I moją chęć na czekoladę zaakceptować. Tak, to ważne..

Zaakceptować to, że czytając Pana Tadeusza myślami jestem na koncercie. Albo nad morzem. Albo na parkiecie, albo pluskam się w wodzie, albo robię milion innych rzeczy. I przychodzi kryzysowy moment. Zaraz, zaraz. Kim był Wojski? Jakie mrówki? Z czego bigos?

Tęsknię czasami za moją ambicją. Czasami nie muszę. Czasami mi jej cholernie brak.
Tego zapału, świetlików w oczach, świdrujacącego umysłu. Tych zahamowań, tej samokontroli.

Werteryzm prześladuje mnie od urodzenia. Pochodzę z innej epoki. Cofnęłam się! A raczej nigdy się nie dopasowałam.




sobota, 15 grudnia 2012

Dlatego musicie płonąć.


Jedno nielegalne,
Drugie nielegalne.
Ale w połączeniu jest
Bardzo łatwopalne!

środa, 12 grudnia 2012

¡gracias

A ja chciałam podziękować.
Za to, że tu siedzę.
Że za chwilę transportuję się na drugie piętro.
Że mogę wypić zieloną herbatę.
Że wstaję prawą nogą.
Że ludzie widzą zmiany.
Dobre zmiany.

Że mogę obejrzeć film, przeczytać książkę, rozgrzać się gorzką kawą, popatrzeć na ogromne zdjęcie chrześniaczki, uśmiechnąć się. Że mam tyle możliwości, że już z nich korzystam. Że największe bariery siedzą w nas, w naszych głowach - a ja potrafię je złamać, sprawić by zniknęły.

Że mam wspomnienia.. i skupiam się tylko na tych dobrych. (Voldemort przechodzi w zapomnienie)
Że mam Kornel pod nosem.
I drobne na.. na wstęp.






A nawet, za tę grzywę dziękuję. Czas na fryzjera.
Zdjęcia z serii.. Gdzie jest SUE?

wtorek, 4 grudnia 2012

Trolololo. O tym, że wracam.

Wracam do żywych.
Pewnie zastanawialiście się co dzieję się na Eozynie, kiedy nie mogliście do niej zajrzeć? Pewnie nie. I tak was uspokoję. Spaliłam kilka wiedźm, wyczarowałam księcia z bajki, któremu poderżnęłam gardło, ugotowałam gar ludzkich nieprzyzwoitości, opisywałam swoje siniaki, język polski wyrzuciłam z moich myśli, posługiwałam się angolem, jechałam po całości po tym co mnie denerwowało, o tym, że się staczam i o tym jak powstaję z grobu, do którego sama przypadkowo (ta, jasne!) się zaprowadziłam. Analizowałam swoje myśli, miliony na minutę.
Wszystkie wpisy usunęłam po to, by powiedzieć, że wracam. Głupie, nieprzemyślane. Działałam pod wpływem..
Wracam, bez cenzury. Z dobrym nastawieniem.
Ciemno tu, więc zmienię troszkę kolorystykę. Pozytywne nastawienie jest najważniejsze. Nie jestem śpiąca. Jestem wypoczęta. Odpoczęłam. Jestem gotowa by iść dalej.


Impreza stulecia, a przynajmniej listopada. W każdym miesiącu jest impreza stulecia. W każdym tygodniu.



W tę sobotę też będzie. ;3

Pozwolicie mi tu przeklinać?
Jasne, że tak.
Zajebiście było.





A, żeby było bardziej niecenzuralnie, to ja jestem dziewczyną z wiecznie cieszącą się mo.. buzią, w fioletowej bluzce. Dochodzę do wniosku, że..  Plata is everywhere!!


Czuję jak rosną Ci kości
Wszystkich nieprzyzwoitości
I foliowych pocałunków
Pocałunków moc całą długą noc
I spojrzenie bez litości
Dusza błąka się w zazdrości
Czas nadgryza nasze ciało
Sprawdza naszą wytrzymałość

wtorek, 23 października 2012

Delta zawsze z nami.

Rozważmy wszelkie ,,za'' i ,,przeciw''.
Każde z osobna zsumujmy.
Odejmijmy minusy od plusów.
Podzielmy przez dwa.
Wyliczmy deltę.

Jeżeli Δ>0 masz szansę
Jeżeli Δ=0 jesteś w czarnej dupie
Jeżeli Δ<0 zajmij się nauką


To.. jaki jest mój wynik?


Tak przy okazji.. chyba chciałam się kiedyś tym z wami podzielić.
Jabłka w cieście z masłem orzechowym (aż wypłynęło!) pieczone po 22-giej.
Queen, karaoke i miłość M. do Elvisa.



środa, 17 października 2012

Su.

Jestę Werterę.


Wykres moich emocji. 

Osobowość ludzka jest tak skomplikowana, że nie ma sensu jej badać. Gówno prawda. 
Interpretacja człowieka zachodzi już przy pierwszym spojrzeniu. Obserwacja każdego ruchu, gestu, mrugnięcia. Wystarcza to na tydzień, w skrajnych, werterowskich przypadkach kilka miesięcy. W miarę upływu czasu sięgamy po więcej, więcej i więcej. Nie czujemy sytości ludzkiego wnętrza, buntujemy się, gdy coś przeszkadza nam je spenetrować. A czasami przeszkadzamy sobie sami.. bo co się stanie gdy bunt bierny, ten pierwszy, osiągnie swoje apogeum? Ano, albo zrobimy coś głupiego i zaczniemy buntować się czynnie, albo damy sobie spokój.
Pytanie, co lepsze? Dla nas samych, dla egoistów. Bo tutaj wypada myśleć o sobie. Dla dobra otoczenia. Używając oksymoronu - poświęcenie egoisty.

wtorek, 2 października 2012

Nie.. nie.. śmiałość


Mam plan.
Plan taki sam,
Jaki zrodził się w mojej głowie.
Nikt Ci o nim nie powie.
Nikt inny niż ja..
Bym chciała.
Ułożyć go w doskonałość.
Gdyby tylko nie ta.. pieprzona nieśmiałość.
Taki bym plan miała.


Ładnie dziś.




A. i ja (moja ręka, chuda taka jakaś..) kilka lat temu w krainie igieł.